czwartek, 1 listopada 2012

Zakupy październikowe - podsumowanie

Z początkiem każdego miesiąca robię swoisty rachunek sumienia i patrzę prosto w oczy mojemu uzależnieniu :P, zbierając jego efekty w jednym miejscu i dokumentując fotograficznie. Zapraszam zatem do obejrzenia jego wyniku w tym miesiącu :)

All together :D

I uszczegółowione - tu pielęgnacja ciała i włosów:
- Eveline Slim 3D, Skoncentrowane Serum modelujące do biustu, Push-up Effect
- Joanna Rzepa, mój ulubiony szampon z zieloną etykietą
- Green Pharmacy, Eliksir wzmacniający do wypadających włosów
- Scandic Line, Organic Banana Mask, maska do włosów z ekstraktem z banana


Cuda kosmetyczne z Korei :D :
-Skinfood, Pineapple Peeling Gel
- Baviphat, Lemon Whitening Sleeping Pack
- Baviphat Apple AC Sleeping Pack
- Su:m 37 Secret Programming Essence
- Innisfree Trouble Care BB Cream
- Holika Holika Baby Bloom BB Cream Light for oily skin
- Holika Holika Baby Bloom BB Cream Moisture


Oraz kolorówka:
- Catrice LE Fabulous Fourties - róż do policzków
- Catrice LE Fabulous Fourties - paleta cieni, wersja z fioletem
- Catrice LE Fabulous Fourties - eyebrow lifter czyli rozświetlacz pod łuk brwiowy
- Essence LE Wild Craft - ciemnofioletowy cień do powiek
- Essence LE Wild Craft - lakier do paznokci w kolorze nude-róż
- KOBO, sypki pigment miedziany
- naklejki do paznokci



Na początku miesiąca byłam z siebie dumna, bo w sumie zapowiadało się, że w tym okresie mój zbiór znacząco się nie zwiększy. Jedynie kilka azjatyckich odlewek, czyli w sumie mało znamienna sprawia.

Jednakże pojawienie się limitowanych edycji kosmetyków Catrice i Essence dość mocno uszczupliło mój portfel, ale przecież nie mogłam przejść koło nich obojętnie. I tak powstrzymałam się resztką zdrowego rozsądku przed szerszymi wydatkami, bo planowałam jeszcze pędzel i rozświetlacz, i jasny cień też wpadł mi w oko, a ostatecznie to nawet ten zielony, mimo iż takiego koloru na powiekach nie noszę :o.

Maska bananowa to zakup ciut spontaniczny, akurat dziewczyny przyszykowały zbiorowe zamówienie i nie mogłam przegapić okazji :D Serum też jakoś tak kompulsywnie zakupiłam, ale w końcu czas zadbać o te rejony. A szampon i eliksir to takie regularne zakupy, jeden się skończył, a drugi planowałam od dawna.

12 komentarzy:

  1. Strasznie dużo czytam dobrych opinii na temat tego jabłkowego Baviphata. Szkoda, że pieniądze nie rosną na drzewach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda :o
      Generalnie kosmetyki azjatyckie są super! Ciekawi mnie to jabłuszko :)

      Usuń
  2. Całkiem spore zakupy :)
    Chciałabym w końcu wypróbować oryginalne koreańskie sleeping packi. Chyba czas złożyć zamówienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo, sporo... może w tym miesiącu będzie mniej ;)?

      Jeśli chcesz potestować bez dużego ryzyka wtopy, to zapraszam na rozbiórkowy wątek "Kupujemy BB creamy" :D

      Usuń
  3. O jakie fajne zakupki:D
    Lubię serum Eveline, limitowanki <3 może kupie jeszcze roż catrice ;) Maskę bananowa muszę sobie zamówić kiedyś:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwotnie miałam tego różu nie kupować, ale taki śliczny mi się wydał, że się nie oparłam :o

      Usuń
  4. faktycznie dużo tego :) Ja się ostatnio jakoś powstrzymuję ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie umiem, chlip!
      Całe szczęście koreańczyki to same odlewki :)

      Usuń
  5. sporo, ja wolę nie podsumowywać nabytków :D
    ale może trzeba zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie polecam, to jednak fajna zabawa ;)

      Usuń
  6. oj takie skromne te zakupy ;-)

    OdpowiedzUsuń