Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trendy w kosmetyce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trendy w kosmetyce. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 czerwca 2013

Trendy w kosmetyce: piaskowe lakiery

Lakiery o szorstkim wykończeniu zawojowały rynek kosmetyczny.
Gdziekolwiek się nie obejrzę - piaski, piaski, piaski... czasem cukrowe posypki, czasem liquid sandy, czasem lakiery strukturalne. Niezależnie od nazwy, wszyscy wiedzą o co chodzi :)
Matowe wykończenie, czasem brokat i efekt delikatnego papieru ściernego pod palcami.
Zaczęło się chyba od OPI [poprawcie mnie, jeśli się mylę], ale trend bardzo szybko wdarł się i w marki powszechnie dostępne w drogeriach.




Źródło: materiały promocyjne producentów

Pierwotnie lakiery o piaskowej strukturze nie zrobiły na mnie wrażenia i jakoś niespecjalnie budziły mój zachwyt. Jednakże coraz ciekawsza oferta kolorystyczna sprawia, że rozważam powiększenie mojej i tak już pokaźnej kolekcji...

czwartek, 23 maja 2013

Trendy w kosmetyce: śluz ślimaka

Wczoraj odpuściłam, za to dzisiaj się powymądrzam ;)
W sumie tytuł posta powinien brzmieć "ślimak, ślimak pokaż rogi :D", ale trzymam się konwencji blogowej :)
Dzisiaj w cyklu "trendy w kosmetyce" będzie o składniku, który ostatnio zrobił się szalenie popularny. Chodzi oczywiście o tytułowy śluz ślimaka.

Źródło: prettycuteblog.blogspot.com
W ciągu ostatniego roku obserwowałam lawinowy wręcz przyrost kosmetyków ze ślimakiem w składzie [na koreańskim rynku].
O ile pamiętam, pierwszy raz zetknęłam się z tym ingredientem przy okazji spotkania z marką Mizon, której All in One Snail Cream jest sztandarowym produktem.
Za jej śladem poszły inne firmy i dzisiaj w zasadzie każda azjatycka marka posiada w ofercie jakąś ślimaczą serię. Oprócz kosmetyków typowo pielęgnacyjnych ślimaczy śluz wdarł się także w składy moich ulubionych BB Creamów i coraz więcej ich widuję na ebayu. producenci prześcigają się w pomysłach - serumki, ampułki, esencje i maseczki... nic, tylko przebierać, wybierać, kupować, smarować...

Źródło: ebay.com
Marketingowa historyjka głosi, iż osoby zajmujące się hodowlą ślimaków zauważyły, że ich skóra dłoni i przedramion stała się niezwykle gładka, miękka i przyjemna w dotyku, a wszelkie rany czy uszkodzenia naskórka goiły się niezwykle szybko. Taka reakcja stała się podstawą do badać nad działaniem ślimaczego śluzu.

Tymczasem gojące działanie tej substancji znane jest już od... starożytności. Już w czasach antycznej Grecji medycy sięgali po uzdrawiające ślimaki ;).

Helix Aspersa, bo o nim mowa, to gatunek posiadający niezwykłą zdolność intensywnego wydzielania 2 rodzajów śluzu. Jeden towarzyszy im w codziennej wędrówce, natomiast drugi pojawia się w sytuacji biologicznego stresu. I to właśnie ten drugi odpowiedzialny jest za działanie kosmetyków, albowiem wykazuje działanie ochronne, antyoksydacyjne, nawilżające, regenerujące oraz bakteriobójcze. Dzięki temu delikatna skóra ślimaków, narażona na codzienne urazy, jest w stanie tak szybko się zregenerować.

Ale na listę INCI wydzielina ślimakowa trafiła dopiero w 2006 r., po wielu latach badań [trwały od XIX w. a ich intensyfikacja przypada na lata 70-te ubiegłego wieku].
Dzisiaj śluz ślimaka Helix Aspersa wykorzystuje się w pielęgnacji kóry na takich poletkach jak:
- walka z przebarwieniami
- zachowanie młodości [anty-aging]
- blizny o różnym źródle pochodzenia [w tym pooperacyjne i oparzeniowe]
- trądzik, zmiany trądzikowe i inne stany zapalne
- nawilżanie, regeneracja, odżywienie naskórka

Imponujące, prawda?
W sumie trudno się dziwić, że ślimaczek zawojował kosmetyczny rynek :]

Na koniec dodam dla wyjaśnienia, bo samo skojarzenie z odzwierzęcym składnikiem może budzić negatywne emocje, że produkcja śluzu odbywa się bez szkody dla zwierzaka. W innych okolicznościach w wydzielinie pojawiają się toksyny, przez co staje się ona bezużyteczna jako składnik.

Sama jakiś czas temu uległam pokusie i testuję kremy zawierające wspomnianą substancję.
Z jakim skutkiem? Okaże się po zakończeniu kuracji...

niedziela, 21 kwietnia 2013

Trendy w kosmetyce: make up auto puff

... czyli wibratorek-aplikatorek LOL lub też wibrator nakładający podkład.
Wyszukiwarka "zabije mnie" za ten wibrator, ale co tam, nie mogłam się powstrzymać ;) Już się boję wyników wyszukiwania :P

Jakiś czas temu, chyba rok, może ciut więcej, po raz pierwszy moja skromna osoba spotkała się z ustrojstwem służącym do nakładania podkładu lub BB creamu w postaci gąbeczki umieszczonej na ruchomej głowicy. Ustrojstwem o tyle ciekawym, że... no... wibrującym, wklepującym mazidło w naszą skórę z zawrotną prędkością, niekiedy dochodzącą do 16 000 uderzeń tudzież wklepań na minutę. Maszyneria owa ma za zadanie zapewnić idealne, równomierne rozprowadzenie mazidła kolorowego, świetne krycie, ale dające naturalny efekt i ukrycie porów. Do tego efekt ma być wyjątkowo trwały.

Pierwszy klepacz podkładu, z którym się zetknęłam, firmowany był znakiem Enprani. Marka dość mało znana i niekoniecznie popularna.


Wynalazek ciekawy, choć raczej nie przykuł mojej uwagi na dłużej. Ot taka ciekawostka.
Ale jak się okazuje, wywołał niemałą rewolucję.
W rok później prawie każda marka kosmetyczna [w Korei] dąży do tego, aby mieć własny wibratorek.
I'm star
Skin79

BRTC




Missha
Evelov

Imyss

Secret Key                                                    Hera

Jak widać do wyboru mamy różnorakie formy, kształty i kolory. Cena tego wynalazku kształtuje się bardzo różnie, w zależności od marki i parametrów; wg ebay od 50 zł w górę.
Szczerze powiem, że o ile na początku podchodziłam do tego ustrojstwa bardzo sceptycznie i klepacz wydał mi się nieco śmieszny, to teraz czuję się co najmniej zaintrygowana tym wynalazkiem. I kto wie, czy w przypływie wolnej gotówki przypadkiem się na niego nie skuszę :)

Słyszałyście już o wibrujących gąbeczkach?
Jak się zapatrujecie na ten patent?


niedziela, 10 lutego 2013

Trendy w kosmetyce: BB Creamy raz jeszcze

Pozostańmy jeszcze chwilę w temacie włosów, nowości i... trendów :)

Maniaczką BB Creamów jestem i basta. Mogę sobie zaprzeczać, ale kolekcja, którą pokazywałam na zdjęciach mówi sama za siebie. I nieważne jest, że w środku jest tylko odrobina ;) ...

Jakiś czas temu dzieliłam się z Wami moją refleksją na temat zjawiska BB [klik!], które ostatnimi czasy coraz mocniej jest jest zauważalne na drogeryjnych półkach. Rewolucja BB zaskoczyła tak silnie, że co poniektórzy producenci, poniesieni przez falę proponują nam... BB Cream do włosów o_0

Inicjatorem tego nowego trendu jest francuska firma Jean Claude Biguine.

Źródło: biguine.com


Jak widać nikt się nie cackał i pojechano po całości, tworząc od razu całą linię :D

A teraz pomysł podchwycił koncern Pantene, wypuszczając na rynek swoją wersję produktu, dostępną na szeroką skalę w każdej drogerii.

Źródło: beautyhigh.com

Kosmetyk ma formę odżywki bez spłukiwania i pełnić ma aż 10 funkcji, w tym:
- dyscyplinować odstające końcówki
- wzmacniać włosy
- chronić przed gorącym powietrzem/prostownicą
- wygładzać
- nawilżać
- regenerować
- nabłyszczać

Cena tego super-hiper-eliksiru w Stanach Zjednoczonych to $6,29, po naszemu jakieś 16-21 zł [w zasadzie tyle, po ile produkty tej marki można dostać dotychczas].

Ciekawe, co będzie następne... BB papier toaletowy? o_____o

Ciekawi Was ten produkt? Wypróbujecie go, jeśli do nas trafi?

v

piątek, 21 grudnia 2012

Trendy w kosmetyce: kwas hialuronowy

Bum na kosmetyki z kwasem hialuronowym w zasadzie trwa już kilka lat i nie jest to składnik nowy, ledwo odkryty. Jednakże jego obecność w formulacjach nieustannie jest bardzo mocno zaznaczana przez producentów i marketingowców, którzy traktują go jak ósmy, a może i dziewiąty cud świata ;)
Z drugiej strony trudno się dziwić, bo faktycznie składnik ten ma sporo fajnych właściwości.

Kwas hialuronowy jest rodzajem polisacharydu zwanego inaczej glikozaminoglikanem. Polisacharyd ten występuje we wszystkich rodzajach organizmów żywych.
Jest związkiem odpowiedzialnym za wiązanie wody w skórze właściwej. Jego jedna cząsteczka jest w stanie związać do 250 cząstek wody! Nie wywołuje podrażnień i alergii, jest jednym z bezpieczniejszych składników w kosmetyce.

Kiedy skóra jest młoda, zawiera odpowiednią ilość kwasu HA, ale z wiekiem zaczyna brakować go w jej strukturze, przez co traci ona zdolność do wiązania wody. A to z kolei prowadzi do zwiotczenia i powstawania zmarszczek, objawy starzenia stają się coraz bardziej widoczne. Dlatego producenci kosmetyków bardzo chętnie sięgają po ten tani i skuteczny składnik, o niemal natychmiastowym [choć powierzchniowym] działaniu.

Efekty zastosowania kwasu hialuronowego:
- nawilża skórę
- powoduje wzrost jej elastyczności
- zmniejsza szorstkość skóry
- osłania warstwę rogową naskórka przed szkodliwymi czynnikami z zewnątrz
- zmniejsza podrażnienia skóry, przyspiesza gojenie się naskórka
- wzmacnia wewnętrzne warstwy skóry
- ułatwia transport składników odżywczych oraz usuwanie toksycznych substancji wewnątrz skóry
- zwalcza wolne rodniki
- pomaga znacznie opóźnić procesy starzenia się skóry
- dodaje skórze koloru i blasku

Wspomniałam wcześniej, że działanie kwasu jest jednak tylko powierzchniowe. A to dlatego, że cząsteczki kwasu niestety są zbyt duże, aby wniknąć w skórę właściwą czyli tam, gdzie są najbardziej potrzebne i funkcjonują naturalnie. Ale o tym "sprytni" marketingowcy już milczą ;] i będą mamić potencjalne nabywczynie obietnicami głębokiego nawilżenia "od wewnątrz" :P. Jednak mimo tego "niedopowiedzenia" warto stosować ten składnik nawet powierzchniowo. Tak zastosowany kwas również nawilża, tylko słabiej i na krócej. Otacza skórę, tworząc film na jej powierzchni, a jego właściwości higroskopijne skupiają wodę. Badania wykazują, że przyspiesza gojenie naskórka i ma właściwości łagodzące. A dobrze nawilżona wierzchnia warstwa skóry lepiej przepuszcza substancje czynne, więc kwas HA może w pewnym zakresie pełnić funkcję promotora przejścia.

Źródło: effa.com.pl


poniedziałek, 24 września 2012

Trendy w kosmetyce - Syn Ake ®

Zgodnie z tytułem notki, dziś zapraszam na kolejna odsłonę moich przemyśleń dotyczących obserwacji pewnych tendencji, dających się zauważyć w kosmetyce.

Dziś na tapecie bardzo popularny ostatnio składnik o tajemniczej nazwie Syn-Ake :)
Źródło: mynameiskorean.com

Trochę definicji

Syn-Ake to białko będące inhibitorem neurotransmiterów, działające na kompleks białkowy SNARE. Działa na zasadzie zatrzymania uwalniania acetylocholiny do szczeliny synaptycznej, co w konsekwencji prowadzi do osłabienia przewodnictwa nerwowo - mięśniowego.

Źródło: mydeal.pl
Innymi słowy to neuropeptyd naśladujący działanie toksyny Temple Viper, to jest jadu węża. Najsilniejszy peptyd rozkurczający.
Badanie Syn-Ake  potwierdziło natychmiastową redukcję zmarszczek, trwającą ok. 6 godzin. Natomiast po 28 dniach odnotowano zmniejszenie zmarszczek o 50%.  Badania udowodniły, że jego działanie powoduje zmniejszenie częstości występowania skurczów mięśni, co daje efekt zmniejszenia zmarszczek i poprawia wyglądu skóry.

Źródło: koreadepart.com
Składnik ten ma w kosmetologii zastępować botox. Działa silnie przeciwzmarszczkowo przy czym nie jest toksyczny, nie wywiera też odpowiedzi ze strony układu immunologicznego, dzięki czemu nie powstają przeciwciała na to właśnie białko.  Nie działa zatem antygenowo. Powoduje to że kosmetyki z tym konkretnym składnikiem aktywnym możemy stosować w sposób ciągły bez obawy że nagle kosmetyk przestanie wywierać efekty.

Nie martwcie się, przy produkcji Syn Ake nie ucierpiało żadne zwierzę ;), jest to składnik syntetyczny, wzorowany na substancji naturalnej.

Nazwa INCI to Dipeptide Diaminobutyrol Benzylamide Diacetate.

Źródło: snobka.pl
Pierwszy raz z tym składnikiem spotkałam się jakoś pod koniec 2011 r. w produkcie Mizon S-Venom Wrinkle Tox Cream.

Źródło: miabeautyshop.com

Od tego czasu na rynku pojawia się coraz więcej produktów z Syn Ake, a ostatnio sięgnęły po niego firmy z rynku europejskiego.
W chwili obecnej, podobnie jak w przypadku BB Creamów, azjatyckie firmy zaczynają sie prześcigać w swojej ofercie i powstaje coraz więcej produktów :)

Źródło: alibaba.com


Oprócz wymienionego już Mizona mamy juz kremy z Syn Ake sygnowane logo It's Skin, Purebess, Elishacoy, Tony Moly i inne, mniej znane [Ariany, Nutree itd.]. Zaczynają powstawać nawet kremy BB z tą substancją :P. A także inne produkty, typu maska, płatki pod oczy lub serum. Syn Ake podbija przemysł kosmetyczny :D



Na rodzimym rynku dostępne są już preparaty z Syn Ake takich firm jak SYIS czy Aysa [w Europie np. Armonia, Babaria].

Jeśli uważnie śledzicie bloga, to zapewne wiecie, że w swoich zbiorach mam już Mizon'a  S-venom :P
I nie zawaham się go użyć :D
W swoim czasie ;)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Trendy w kosmetyce: BB Creamy

Jako kosmetykomaniaczka siłą rzeczy obserwuję to, co dzieje się na rynku, który podobnie jak moda ulega pewnym trendom lub tak technika - idzie z duchem czasu.

W związku z tym postanowiłam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami w tym temacie i od czasu do czasu na blogu pojawiać się będzie właśnie taki post :)

A dziś, zgodnie z tytułem, będzie o BB Creamach.


Te z Was, które czytają mnie od dawna lub przejrzały bloga dokładniej, wiedzą, że jestem wielką fanką BB Creamów i temat zgłębiam całkiem długo.

Pierwszy raz z tym pojęciem zetknęłam się w 2008 roku. Temat zaciekawił mnie na tyle, że trzymałam rękę na pulsie i z każdym tygodniem coraz bardziej chciałam spróbować tego cuda.
Kiedy to wreszcie zdobyłam się na odwagę, by dokonać zakupów na ebay [wtedy wszelkie Paypale i inne takie były totalną magią :P], jednym z pierwszych produktów, jakie zakupiłam, był właśnie BB Cream :)

Od tamtej pory częściej lub rzadziej używany, kosmetyk gości w mojej łazience na stałe w co najmniej kilku wersjach :)

Ale dziś nie o tym :]

Otóż ostatnio pojęcie BB Cream stało się bardzo popularne i dziś nie ma chyba osoby, która by go nie kojarzyła. Reklamy w tv, ogłoszenia w gazetach aż krzyczą.

O tym, czym jest BB Cream, pisałam szerzej już tutaj. Dla przypomnienia - pierwszy krem BB powstał w Niemczech i został stworzony przez Dr Schrammek [nota bene marka istnieje do dziś i niedawno wypuściła nową linię BB Creamów], a podchwycony w Azji, szczególnie przez Koreańczyków i Japończyków.

Od jakiegoś czasu [jakieś 1,5 - 2lata temu] dochodziły mnie słuchy, że swoje kremy BB wypuściły takie formy jak Shiseido, Kanebo czy L'oreal, ale były one dostępne również tylko na azjatyckim rynku.

Dziś mania BB opanowuje Europę. Mamy już krem Garniera, Maybelline, Vichy... Do gry wchodzą także polskie firmy takie jak Bielenda czy Eris.

Jednakże...w tym miejscu chciałabym zwrócić uwagę na pewną pułapkę. O ile niektóre produkty zostały stworzone od podstaw i są prawdziwą nowością, o tyle inne okazują się być starym produktem włożonym w nowe opakowanie z modną nazwą.
Tak właśnie było w przypadku kremu tonującego Maybelline [rynek amerykański]. Doszły mnie też opinie, iż podobnie sprawa ma się z kremem BB Bielendy [aczkolwiek nie potwierdzę, nie miałam styczności z tym kremem przed zmianami].

Inna sprawa - BB Cream to skrót od Blemish Balm Cream, czyli w założeniu ma to być kosmetyk na niedoskonałości, który złagodzi i zniweluje skazy na naszej skórze.
W przypadku Garniera czy Maybelline przewrotnie wykorzystano skrót BB [od Beauty Balm], przez co może wprowadzać w błąd odbiorców, którzy mogą pomyśleć, że mają do czynienia z prawdziwym BB Creamem.

Jeszcze inna kwestia to składy. Prawdziwe BB, te z Korei na przykład, mają w sobie dużo dobroci - ekstrakty ziołowe, owocowe, dobroczynne olejki i inne substancje aktywne odżywiające skórę.
A te nowości na rynku... już niekoniecznie. O ile do kremu z Bielendy nie mogę się przyczepić [w sumie firma i tak robi całkiem niezłe kosmetyki], to Garnier woła o pomstę do nieba, bo nie ma tam nic prócz chemicznej szpachli :/. Nie oznacza to, że wszystkie europejskie BB będą kiepskie [bo i te z Azji zdarzają się słabe], ale osobiście denerwuje mnie fakt, że wykorzystuje się renomę danego produktu i wciska się nabywcom kit. Skoro sięga się po gotowca, producent chociaż trochę mógłby się postarać i stworzyć produkt inspirowany oryginałem zgodnie z jego ideą, a nie tylko z nazwy.
Rozumiem, że niektórym osobom będzie odpowiadać i pasować to,co znajdą na drogeryjnych półkach, jednakże do mnie silniej przemawia zawartość :]

No dobra, dosyć tych żali ;)
Moda na BB Creamy dopadła Europę. Testowałyście już? [choć osobiście namawiam do spróbowania oryginałów :)]. Jakie są Wasze odczucia? Macie porównanie?

Ciekawe, które marki w następnej kolejności pochwalą się kremem BB :)
Obstawiajcie :)