środa, 28 listopada 2012

Jak ubełtać sobie lekkie serum na zimno...

Jako się rzekło... dzisiaj o tym, jak zmontować serum superwybielające :D
Oczywiście przepis możecie modyfikować w zależności od potrzeb waszej skóry, zmieniać rodzaj i ilość składników. Schemat wykonania natomiast pozostaje ten sam. A wygląda tak :)...

Na samym początku tradycyjnie przygotowuję wszystkie składniki, które zamierzam dodać do kosmetyku, a także pojemniczki na odmierzane substancje i potrzebne narzędzia typu bagietka, łyżeczka miarowa, waga, pipetka etc.

Do odmierzonej ilości wody destylowanej zaczynam wsypywać ekstrakty w postaci sypkiej i powoli je rozpuszczam.


Ważna moim zdaniem jest kolejność. Najpierw wolę pobawić się z proszkami, gdyż nie wszystkie chętnie współpracują podczas rozpuszczania. Poniżej dość oporny proces mieszania z wodą arbutyny, która chętnie zbija się w strzępki i grudki. Dodanie kwasu hialuronowego na ten przykład mogłoby tylko to utrudnić [wiem, bo testowałam tak inne składniki]. Żelowaty kwas skupia w sobie sproszkowaną substancję.


Jak już sobie idealnie wybełtałam proszki, przystępuję do mieszania składników w postaci płynnej :). Dodaję je kolejno prosto z buteleczek, uprzednio wstawiając cały roztwór na wagę i odczytując jej wskazania :). Aby dokładnie połączyć składniki, pomagam sobie mikserkiem, który mocno spienił mi miksturę :/


Teraz czas na składniki fazy olejowej. W wybranym oleju rozpuszczam dipalmitynian kwasu kojowego [dla odmiany bardzo ładnie się łączy z olejem :)].
Potem zakraplam odpowiednią ilość emulgatora Polysorbate 20 do fazy wodnej, jeszcze mieszam i dopiero wtedy dodaję mieszaninę olejową.


Teraz wystarczy jeszcze chwilę pomiksować i na koniec dodać kilka kropel konserwantu [znów dobrze wymieszać].


Z ciekawostek - po dodaniu konserwantu piana pięknie opada, więc nie należy się nią przejmować.

Serum gotowe. Przed użyciem należy wstrząsnąć dla wszelkiej pewności, bo fazy czasem się rozdzielają. A potem na paszczę :D

Proste :D

14 komentarzy:

  1. okej okej okej < 333 dziekuję Ci niesamowicie ;*** uwielbiam ;** podasz mi je 8 grudnia na spotkaniu tak :D? < 333

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem leniem, jeśli chodzi o tworzenie swoich kosmetyków :D Czasami zrobię sobie jakiś peeling, raz robiłam serum z kwasem migdałowym, a tak to sięgam po "zrobione" kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej zabrać się za to wszystko. Powyciągać, odkazić... Potem już z górki :]
      Jednak większość moich kosmetyków to gotowce :)
      Samoróbki bardziej do zadań specjalnych :]

      Usuń
  3. Serum to moja ulubiona forma aplikacji składników czynnych na buźkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię :]
      I jeszcze mgiełki uwielbiam :)

      Usuń
  4. Okej super ;)) Dziękuję CI Kochana ;))

    kurcze Ty na tym spotkaniu ebdziesz wymiatac z robieniem swoich kosmetykow :D tyle dosiwadczenia no :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to naprawdę prosta sprawa, tylko w teorii wydaje się być skomplikowane ;] Spróbujesz, a sama zobaczysz :)

      Usuń
  5. Myślałam, że jakiś konkretny przepis będzie... Eeee... ;-)

    A tak poważnie, to niezłe masz laboratorium!

    Ja ostatnio mam lenia i tylko tuninguję prosty krem. Ale jak znajdę chwilę spokoju, to sobie coś uwarzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis jest post wcześniej :]
      Polecam zabawę w robienie od podstaw :)

      Usuń
  6. koniecznie musze coś swojego zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy sama nie robiłam kosmetyków, ale będę miała okazję na spotkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, ja Cię zapisałam na warsztaty :) Bo wspominałas coś więc uznałam, że jesteś zainteresowana :***

    OdpowiedzUsuń