wtorek, 19 marca 2013

ECOSpa, Maseczka oczyszczająca z glinką Ghassoul

Każda z nas zapewne słyszała o glinkach kosmetycznych. Czerwona, żółta, biała... jest w czym wybierać :) w zależności od potrzeb skóry.


Glinki i błota to surowce kosmetyczne stosowane do oczyszczenia, remineralizacji, a także poprawy krążenia krwi i limfy w skórze. Znajdują zastosowanie w maseczkach na twarz, jak również stanowią świetną bazę do okładów na całe ciało (będących integralną częścią wielu rytuałów pielęgnacyjnych SPA).

Oferta ECOSpa to naturalne glinki pochodzące z Francji, Maroka oraz błoto z Morza Martwego. Francuskie glinki i błoto są pozyskiwane jedynie przy użyciu naturalnych metod. Glinki francuskie są wydobywane są z jaskiń, a następnie suszone na słońcu - dzięki czemu zachowują w pełni swoje właściwości pielęgnacyjne. Natomiast glinka Ghassoul / Rhassoul (czytaj. gasul lub rasul) wydobywana jest tylko w jednym miejscu na świecie, w Maroko w okolicach miasta Fez. Glinka Ghassoul / Rhassoul jest  w 100% naturalna, ekologiczna co potwierdza certyfikat Ecocert.

Glinki i błoto posiadają liczne właściwości:
- są bogate w minerały i aktywne enzymy, 
- pobudzają krążenie limfy dzięki czemu skóra lepiej gospodaruje substancjami odżywczymi i łatwiej usuwa toksyny, 
- usuwają nadwyżki sebum, 
- tonizują, 
- wzmacniają strukturę skóry

Sama moc glinek odkryłam stosunkowo niedawno. Goszczą w mojej kosmetyczce od niespełna dwóch lat. I bardzo żałuję, że poznałam ten surowiec tak późno, bo byłby niezwykle przydatny dla mojej skóry.

Na warsztatach z ECOSpa miałam natomiast okazję poznać właściwy sposób przygotowania glinek do aplikacji na skórę. Razem z innymi uczestniczkami przygotowałyśmy maseczkę oczyszczającą z glinką Ghassoul.


Do przygotowania mieszanki potrzebujemy:
- hydrolatu [względnie wody]
- glinki oczywiście - tutaj mieszanina zielonej, białej i chyba którejś jeszcze dosypałam :)
- gliceryny[ub czegoś podobnego, nawilżającego]
- konserwantu [jeśli przygotowujemy mieszankę na dłuższy czas, nie do jednorazowego zużycia]
- oraz wybranych olejków eterycznych [np. lawendowego lub z drzewa herbacianego, aby wzmocnić antybakteryjne działanie] 
Wszystkie składniki należy wymieszać, aby utworzyły jednolitą masę o konsystencji gęstej śmietany. Gotowe :D! Wygląda może niezbyt apetycznie... przypomina mi mikstury robione w piaskownicy za czasów dzieciństwa [hehe, powrót do korzeni ;)]



Maseczkę nakładam na umytą i stonizowaną twarz. Czasem też kładę jakąś esencję lub olejowe serum opisane post wcześniej. Po aplikacji co jakiś czas spryskuję twarz wodą lub tonikiem przelanym do atomizera, aby nie dopuścić do wyschnięcia glinki. Kiedyś zrobiłam mały eksperyment i bardzo szybko tego pożałowałam, bo wysychająca glinka bardzo mocno ściągnęła mi skórę. Zmywanie też nie należało do przyjemnych i trudno było się pozbyć zaschniętych grudek błota z twarzy. Ponadto sucha glinka nie przekazuje skórze dobroczynnych substancji. 
Okład trzymam na twarzy od 20 do 40 minut, a potem zmywam letnią wodą. Nie ma problemu z domyciem twarzy [oczywiście o ile nie zaschnie ;)], ale glinka zostawia mały sajgon w umywalce :P. 
Po spłukaniu w zasadzie natychmiast widać efekty. Skóra przede wszystkim jest rozjaśniona, uspokojona, a wszelkie stany zapalne się zmniejszają. Ma zbawienny wpływ na cerę trądzikową. Pory są zmniejszone, oczyszczone. Pod palcami czuję gładkość. Maseczka reguluje wydzielanie sebum i przez dłuższy czas skóra pozostaje matowa. Mogłoby się wydawać, że glinka wysusza, ale nic podobnego - nie zauważyłam nic takiego :). 
Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z tej miktury :). To chyba mój ulubiony kosmetyk spośród trójki wykonanej na warsztatach.

11 komentarzy:

  1. to jest maseczka dla mnie:)
    powiedz mi jeszcze gdzie mogę zakupić składniki do jej zrobienia i będę w 7 niebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w Ecospa.pl :)
      Chociaż pewnie w innych sklepach z półproduktami też znajdziesz, to popularne składniki :)

      Usuń
  2. ja narazie kupowalam maseczki w saszetkach typu ziaja
    ale na taka tez bym sie skusila
    x
    x
    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo wychodzi choćby bardziej ekonomicznie :) A i dużo zdrowiej, bo wszelkie maseczki saszetkowe mają w składzie wypełniacze, które są zbędne dla skóry.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. :D
      Taka tańsza wersja Lioelki ;0 ;) ;)

      Usuń
  4. Glinke ghassoul znam jedynie z maski Bingo :) jednak bardzo lubię glinkę zieloną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ja też :D
      bardzo lubię też błoto termalne z oligoelementami, działa podobnie :)

      Usuń
  5. A ja znowu będę marudzić. U mnie pozytywnych efektów na twarzy nie było, ale maseczkę zużyłam na plecki - jako peeling i "oczyszczacz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, u mnie glinki dają bardzo dobre efekty :)

      Usuń
  6. Lubię tę glinkę. Może nie jest nr jeden (jest nią glinka zółta), ale jednym z ulubieńców maseczkowych na pewno.
    Ja do niej dodawałam tylko hydrolatu. Jakoś tak lenistwo wzięło:P Zwykle dodaję jakieś olejki do glinek.

    OdpowiedzUsuń